Make your own free website on Tripod.com

 

Rzeczpospolita 03.09.01 Nr 205

Niemcy Premier Bawarii popiera żądania niemieckich wypędzonych

oraz KOMENTARZ Macieja Rybinskiego :  Sposób na głosy

Naprawić krzywdy

Szefowa niemieckiego Związku Wypędzonych Erika Steinbach wezwała Polskę i Czechy do "naprawienia krzywd" wyrządzonych Niemcom po II wojnie światowej. Jej żądania poparł premier Bawarii Edmund Stoiber.

W sobotę w Berlinie pod hasłem "Potępić wypędzenia" odbywały się uroczystości z okazji 51. rocznicy Karty Praw Wypędzonych. Zgodnie ze źródłami niemieckimi w wyniku działań wojennych i powojennych zmian granic ze wschodu na zachód przemieściło się 12,5 mln osób, a w trakcie ucieczki lub przesiedlenia zmarło lub zginęło około 2 milionów osób.

- Ten dzień jest apelem do narodów sąsiadujących z nami, aby nie oddzielały grubą kreską przeszłości, lecz wzięły na siebie odpowiedzialność za naprawianie krzywd wyrządzonych wypędzonym - mówiła Steinbach, dodając, że "wypędzenie nie może się opłacać" - a więc "jest bezwarunkowo konieczne, aby niezgodne z prawami człowieka ustawy w krajach kandydujących do Unii Europejskiej zostały anulowane jeszcze przed poszerzeniem unii na wschód". Według szefowej Związku Wypędzonych (BdV), rządy Polski i Czech winny zapewnić niemieckim wypędzonym prawo do osiedlania się oraz nabywania ziemi bez żadnych okresów przejściowych - w przeciwnym wypadku naruszone zostałyby prawa człowieka.

Pani Steinbach kieruje BdV od 1998 roku - i od tego czasu datuje się ponowne zaostrzenie stanowiska organizacji wypędzonych wobec Polski, złagodzone w poprzednich latach. Szefowa BdV, która - jak pisała "Rzeczpospolita" - sama wcale nie należy do kategorii "wypędzonych", domaga się anulowania przez Warszawę i Pragę aktów prawnych, na mocy których Polska i Czechy pozbawiły Niemców po II wojnie światowej własności i obywatelstwa. Interweniowała w tej sprawie m.in. w Radzie Europy.

Sobotni apel Eriki Steinbach poparł premier Bawarii i lider Unii Chrześcijańsko-Społecznej Edmund Stoiber. - Nie mogę sobie wyobrazić, że demokratyczne społeczeństwa i kraje jeszcze dziś, na początku XXI wieku, usprawiedliwiają i bronią dekretów, które opierają się na bezprawiu i odpowiedzialności zbiorowej - stwierdził, dodając, że dla takich "anachronicznych" aktów prawnych w Unii Europejskiej "nie ma miejsca".

Stoiber skrytykował też rząd federalny za zbyt skromne wspomaganie organizacji wypędzonych i zdecydowanie poparł ideę BdV stworzenia "ośrodka przeciwko wypędzeniom".

Tymczasem w minioną sobotę około 1200 neonazistów przemaszerowało przez Lipsk, skandując "Sieg Heil" oraz "Cześć i chwała Waffen-SS". Policja zatrzymała pochód. Około 20 tys. osób zebrało się natomiast, by zaprotestować przeciwko akcjom neonazistów. P.K., PAP, DPA

KOMENTARZ

Sposób na głosy

Z niezwykłym taktem przewodnicząca Związku Wypędzonych Erika Steinbach ponowiła swoje roszczenia i żądania wobec Polski akurat w 52 rocznicę napaści Niemiec na Polskę. To, że z takimi żądaniami występuje przewodnicząca Związku Wypędzonych, jest zrozumiałe. W końcu to jej polityczna racja bytu. Ale panią Steinbach poparł Edmund Stoiber, premier Bawarii i bardzo prawdopodobny kandydat chadecji na kanclerza. Stoiber zaapelował do państw kandydujących do Unii o odwołanie dekretów o wypędzeniu. W UE na takie dekrety nie ma miejsca. Trudno przypuszczać, by Stoiber nie wiedział, że w czasie, gdy Niemcy opuszczali swoje sadyby, nie było UE. Niemcy były podzielone na cztery strefy okupacyjne, Polskę okupowała Armia Czerwona. W Norymberdze szykowano proces zbrodniarzy hitlerowskich, w Moskwie proces kierownictwa polskiego, antyhitlerowskiego podziemia. Przesuwano nie tylko zachodnie, ale i wschodnie granice Polski. Tak kończyło się to, co rozpoczął ostrzał Westerplatte. Wystrzał z pancernika "Szlezwik" był równie brzemienny w skutki, jak wystrzał z "Aurory". Nie dało się nigdy i już się nie da anulować obu tych wystrzałów. Stoiber to wie, podobnie jak powinien znać różnicę między Czechami i Polską, między dekretami Benesza i rozstrzygnięciami mocarstw zwycięskich. Powinien też wiedzieć, że RFN zrezygnowała z wszelkich roszczeń majątkowych wobec Polski. Istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że gdyby zapytać premiera Bawarii o to wszystko, mrugnąłby porozumiewawczo dając do zrozumienia, że chodzi tylko o głosy. Tak mrugali już inni. Chyba już czas, aby znaleźli sobie inne sposoby na zdobywanie wyborców.

Maciej Rybiński

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Komentarz autora Slaskich Stron

Nudnym stalo sie juz wycieranie sobie czerwonej geby aliantami i ich rzekomymi postanowieniami dotyczacymi granic. Na temat postanowien aliantow - czy raczej ich braku - mozna przeczytac na stronach http://user.berlin.de/~homo.sapiens .

Ale nawet nie w tym rzecz, co postanowiono, czy czego nie postanowiono. Pan Rybinski przede wszystkim zapomina, ze wypedzeni sa wolnymi ludzmi i RFN nie moze, nie ma mozliwosci, rezygnowac w ich imieniu z czegokolwiek, z ich podstawowych praw, wynikajacych z konwencji miedzynarodowych, ktore podpisala Polska,  z ich prawa do wlasnosci czy tez - co najistotniejsze - z ich prawa do ojczyzny, jaka sa ziemie zachodnie Polski, do ziemi ich przodkow calkiem niedawnych, nie jakichs mitycznych Piastow, lecz ojcow i dzadkow.

 To komunisci postapili bezprawnie, popelniajac najwieksza zbrodnie wypedzen w historii ludzkosci, a nie ich ofiary, jakimi sa wypedzeni, przegnani i pozbawieni mienia bez sadu, wyroku i winy. Pan Stoiber o tym wszystkim wie - i nie ma powodu, aby nie powiedzial tego glosno, nawet, jesli ryzykuje jakies niepowazne podejrzenia Pana Rybinskiego, niepoprawnego homo sovieticus  z "Rzeczypospolitej".